20 000 mil podmorskiej żeglugi

8550
7 минут

W związku z tym, że dojazd do pracy zajmuje mi trochę czasu, powziąłem mocne postanowienie, by wreszcie wziąć się za kilka tytułów, które śmiało można zaliczyć do klasyki literatury, a do których nigdy wcześniej nie miałem okazji przysiąść. Jedną z takich pozycji jest „20 000 mil podmorskiej żeglugi” Juliusza Verne’a.

Juliusz Verne to francuski pisarz, którego najlepsze lata przypadały na XIX wiek. Pochodził z prawniczej rodziny, lecz koniec końców nie związał swoich losów z prawem, a właśnie z literaturą. Nie bez wpływu na jego twórczość pozostało to, że był biegły w różnych dziedzinach nauki – między innymi fizyce, matematyce czy geografii.
„20 000 mil podmorskiej żeglugi” (fr. Vingt mille lieues sous les mers) to druga część trylogii, na którą składają się „Dzieci kapitana Granta”, „20 000 mil podmorskiej żeglugi” oraz „Tajemnicza Wyspa”. Należy jednak zaznaczyć, że do zrozumienia każdej z części nie jest wymagana znajomość poprzedniej – stanowią one swoje uzupełnienie, ale nieznajomość całej trylogii w niczym nie utrudni zrozumienia któregokolwiek z tytułów. Książka została wydana w latach 1869 – 1870, a pierwszy polski przekład pojawił się w odcinkach i w postaci książkowej w 1870 roku. Utwór Verne’a to nie tylko wspaniała książka przygodowa, ale uznaje się ją również za jedną z prekursorów fantastyki naukowej.
Akcja rozgrywa się w 1866 roku, kiedy to cały morski świat żyje plotką, jakoby na wodach grasowało coś nieuchwytnego, co zatapia najróżniejsze statki według własnego kaprysu. Główny bohater książki – profesor Pierre Aronnax przyłącza się do ekspedycji, która ma za zadanie odkryć prawdziwą naturę niszczyciela. Prawda okazuje się niebywale zaskakująca i skutkuje niesamowitą przygodą, o której więcej przeczytać można w samym utworze.


Koniec końców „20 000 mil podmorskiej żeglugi” zabiera nas na pokład łodzi podwodnej – „Nautilusa” - która przemierza morza i oceany, wydzierając po drodze wszystkie tajemnice do tej pory schowane przed ciekawskimi ludzkimi oczami. Robi to w sposób bardzo wierny – narrator ze szczegółami opisuje nam niemal każdą napotkaną istotę.
Verne opisuje mechanizmy pozwalające na fukncjonowanie łodzi tak szczegółowo, że książce nadaje się tytuł prekursora fantastyki naukowej.
Oceniając pozycję z dzisiejszej perspektywy, nie należy zapominać, że wydano ją właściwie zaraz po zakończeniu wojny secesyjnej, kiedy to ludzkość dopiero nieśmiało zaczynała zapuszczać się w morskie głębiny, a „łodzie podwodne” częściej były pływającymi trumnami dla załogi niż okrętami z prawdziwego zdarzenia. Wiele pomysłów autora zdecydowanie wyprzedza swoją epokę, a niektóre sposoby działania mechanizmów wciąż stanowią zagadkę.
„20 000 mil podmorskiej żeglugi” to jednak przede wszystkim książka przygodowa, której głównym motywem jest podróż. Narratorem i zarazem głównymi bohaterami są profesor Pierre Aronnax, jego wiecznie opanowany sługa Conseil, porywczy Ned Land oraz tajemniczy kapitan Nemo. O ile profesora Aronnaxa poznajemy dość dobrze, o tyle pozostałe postaci przez cały czas spędzony z lekturą nie odsłaniają swoich tajemnic.
To właśnie w rozwoju charakterów dopatrywałbym się największej słabości tej pozycji. Pomimo wszystkich opisanych przygód w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że postaci nie dały nam się poznać, ich charaktery zeszły na dalszy plan, a wiele pytań do końca lektury pozostanie bez odpowiedzi.
Utwór przede wszystkim poświęcony jest tytułowej żegludze i trzeba przyznać, że sposób jej opisania nie do końca przypadnie każdemu współczesnemu czytelnikowi.
Zdecydowanie najbardziej interesujące części przypadają na sam początek i koniec opowieści. Czytelnik szybko zostaje wciągnięty w polowanie na rzekomego potwora grasującego po morzach, później całym sobą chłonie informacje o łodzi podwodnej, na temat której autor ma wiele do napisania. Książka od razu daje się poznać jako niezwykle dokładna i szczegółowa, odbiorca raczony jest ogromną ilością informacji i tłumaczeń. O ile na początku są one zrozumiałe, o tyle przywoływanie naukowych specyfikacji czy skrupulatne opisywanie mechanizmów działania poszczególnych urządzeń po jakimś czasie staje się męczące.


Z drugiej strony autor od samego początku historii wykazuje się ogromną konsekwencją. Przedstawiona nam opowieść ma być zapiskami profesora Aronnaxa i rzeczywiście język książki bez wątpienia idealnie wpasowuje się w tę kompozycję. Uczynienie głównego bohatera profesorem nie zostało zrobione tylko na pokaz, notatki uczonego charakteryzują się ogromną ilością szczegółów i sformułowań, które przyporządkowalibyśmy bardziej do rozprawy naukowej niż do książki opowiadającej o podmorskich przygodach. Verne do tego stopnia wierny jest nauce, że podawane przez niego dane bez większego problemu można sprawdzić w encyklopediach czy katalogach. Wypada wspomnieć, że świat przedstawiony opierał się z jednej strony na wiedzy, która była osiągalna w czasach wydania pozycji, lecz dużą część opisów stanowią mniej lub (zadziwiająco często) bardziej trafne pomysły Juliusza Verne’a. To tłumaczy, dlaczego nie wszystkie informacje będą w stu procentach wierne.
Trzeba przyznać, że „20 000 mil podmorskiej żeglugi” napisane jest w sposób niezwykle barwny. Wszystkie napotkane stworzenia, osoby czy miejsca są na tyle dokładnie przeniesione na papier, że nie potrzeba zbyt wybujałej wyobraźni, by oczyma duszy uczestniczyć w wydarzeniach i być milczącym towarzyszem żeglugi głównych bohaterów. Ta barwność opisów działa zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść książki. W przeważającej części fabuła rozwija się w ślimaczym tempie, ustępując miejsca wszechobecnym deskrypcjom zwierząt czy informacjom dotyczącym szeroko rozumianej geografii. Nie będę podejmował się oceny, czy w czasach, gdy wydawano książkę, czytelnicy byli przyzwyczajeni do tak rozwijającej się akcji, lecz z perspektywy dzisiejszego czytelnika historia może wydawać się zbyt rozciągnięta.


To sprawia, że trudno powiedzieć, czy pozycja Juliusza Verne’a przetrwała próbę czasu. Skłaniałbym się do zdania, że tak i mimo wszystkich swoich wad tytuł wciąż zasługuje na uwagę, a ślimacze tempo akcji i rozwleczone opisy nie są w stanie zniecierpliwić na tyle, by lekturę porzucić.
Bez wątpienia „20 000 mil podmorskiej żeglugi” to dzieło, z którym współczesny czytelnik będzie musiał się oswoić. Na pewno nie żałuję czasu poświęconego na lekturę, a przygody przeżyte razem z bohaterami i kapitanem Nemo przez jakiś czas pozostaną w mojej pamięci. Chociaż uważam, że zakończenie pozostawia wiele do życzenia, to być może taki właśnie był zamiar autora, by rozwiązanie akcji drugiej części trylogii zachęcało czytelników do sięgnięcia po „Tajemniczą Wyspę”. Do lektury zachęcają również względy pragmatyczne, jako że pozycję tę można legalnie i bez większego problemu znaleźć za darmo. W związku z tym aż szkoda nie zapoznać się z legendarną prekursorką science fiction.

  • Комментарии
Загрузка комментариев...