Византийский Ковчег | Yakuza: Dead Souls

Tęskniliście za bohaterami Yakuzy?

Jeśli tak, SEGA przygotowała dla Was nie lada niespodziankę. Yakuza: Dead Souls to gra utrzymana w klimacie Yakuzy, lecz nie należąca do kanonu, tzw. spin-off. Produkcja raz jeszcze przenosi nas do Kamurocho, lecz tym razem nie będziemy obijać mafiozów, którzy sprzeniewierzyli się honorowi i zasadom. Czas postrzelać do zombie.
Choć początek może wskazywać coś zupełnie innego, ta część nie bierze siebie zupełnie na serio – dostajemy produkt spod znaku zombie apokalipsy, lecz utrzymany w dość luźnej konwencji – i (co być może najważniejsze) w niepowtarzalnym klimacie tak charakterystycznym dla tej serii. Co za tym idzie – nie każdemu gra może się spodobać, lecz jeśli poprzednie przygody japońskich gangsterów przypadły Ci do gustu, prawdopodobnie i przy tej części czeka Cię masa dobrej zabawy.


Akcja Yakuzy: Dead Souls rozgrywa się w Kamurocho. Miasto dobrze znane miłośnikom serii po raz kolejny przywita nas karaoke, grą na automatach czy możliwością podrywania hostess, lecz w miarę rozwoju apokalipsy coraz większe obszary popadają w ruinę, a przechodnie na jego ulicach zamieniają się w żądnych krwi przeciwników. Trzeba przyznać, że takie rozwiązanie sprawdza się wspaniale. Jeżeli zmęczyło Cię ratowanie świata, zawsze możesz zrzucić obowiązki ze swoich spracowanych barków i zażyć relaksacyjnej kąpieli połączonej z niemalże erotyczną odmianą ping-ponga.


Samo ratowanie świata wygląda tutaj zupełnie inaczej niż w poprzednich częściach gry. Tym razem SEGA odeszła od kopania tyłka do cna zepsutym oponentom – zombie wymagają trochę cięższego kalibru, więc zamiast kopniaków i rzutów rowerami, oddano nam do dyspozycji wiele rodzajów broni. Każdy z bohaterów ma charakterystyczny dla siebie styl „walki”, lecz mogą oni używać takich samych broni zaawansowanych. W miarę rozwoju historii i zarabiania kolejnych worków wirtualnych pieniędzy można udoskonalić swoją giwerę. Gdyby jednak skończyła nam się amunicja, gracz zawsze ma na podorędziu jedną broń podstawową z nieograniczoną ilością amunicji.

yakuza dead souls 3 20151026 1645223255

Walka z zombiakami odbywa się więc przede wszystkim z bronią w ręku. Chociaż trzeba przyznać, że każda z czterech kolejno kontrolowanych przez nas postaci może korzystać również z ciosów wręcz, które mają za zadanie odepchnąć od siebie nachalne zombie. Przeciwników jest absolutne zatrzęsienie i pojawiają się zewsząd – wychodzą z kanalizacji, zeskakują z dachów, są dosłownie wszędzie. Szybko przyzwyczaimy się do tego, że za każdym zakrętem czeka na nas bezmózgi wróg i jego wyciągnięte ręce. Niestety nie da się ukryć, że przeniesienie systemu walki z bijatyki do strzelanki nie wyszło SEGA zbyt dobrze. Przestrzeń, na której opędzamy się od przeciwników jest bardzo wąska, więc praktycznie na każdym zamkniętym poziomie prędzej czy później dostaniemy się w ich łapska.


W grze przyjdzie nam zmierzyć się z wieloma rodzajami zombie. Poza przemienionymi w bezmyślne monstra mieszkańcami Kamurocho postawiono naprzeciw nam rozmaite stwory. Każdy z nich usiłuje nas uśmiercić na inny sposób i na każdego należy znaleźć inną metodę walki. Tak więc z jednej strony mamy tutaj zombie – skejtów, niesamowicie zwinnych przeciwników, którzy w mgnieniu oka wejdą nam na głowę, a z drugiej – zombie grubasy, którzy nie są w stanie dogonić nikogo, kto miałby dwie sprawne nogi. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że gdzieś już te potwory występowały, miłośnicy strzelanek wielokroć będą mieli potężne déjà vu. Po każdym etapie gry czeka nas walka z bossem lub kilkoma bossami. Bardzo cieszy, że pojedynki z nimi są przemyślane i całość nie polega jedynie na strzelaniu w jeden punkt. Oponenci są różnorodni i na każdego trzeba znaleźć inni sposób.


Rozwój postaci jest jednym ze słabszych punktów produkcji. W Yakuzie 4 każda z nich rozwija się niezależnie od siebie, umiejętności w żaden sposób nie przechodzą i każdy kolejny bohater zaczyna swój trening od początku. W Yakuza: Dead Souls postanowiono zmienić ten element, więc wszystkich pogromców zombie trenuje się w jednakowym tempie i każdy kolejny bohater wchodzi na pole walki, korzystając z doświadczenia poprzedniego. To powoduje, że styl walki bardzo szybko staje się monotonny. O ile w poprzedniej części każdy z mężczyzn miał inny wachlarz ciosów, o tyle teraz wszyscy po prostu... strzelają. Gra nimi – poza używaną bronią – kompletnie niczym się nie różni. Jeśli zedrzemy warstwę fabularną – tak naprawdę można odnieść wrażenie, że gramy jedną postacią, która po prostu zmienia wygląd.

yakuza dead souls 2 20151026 1438188589

Sterowanie na polu walki jest toporne. Większość zombie nie porusza się zbyt szybko, lecz atakują one ze wszystkich stron i wyłażą z każdej dziury, więc czasu na celowanie nie ma zbyt dużo, a wycelować w ciągu ułamka sekundy po prostu się nie da. Co prawda dość wcześnie możemy odblokować umiejętność, która pozwoli nam automatycznie naprowadzić celownik na głowę przeciwnika, ale zdolność ta jest uzależniona od kamery, która w grze często bardziej przeszkadza niż pomaga. Koniec końców wychodzi na to, że najłatwiejszym sposobem na oczyszczenie obszaru jest po prostu bieganie dookoła i strzelanie przed siebie. Walka na ciasnym, zamkniętym terenie bywa prawdziwym horrorem.


Mimo tych wszystkich wad SEGA stara się jednak urozmaicić rozgrywkę, jak tylko może. Tak więc gra oferuje nam wiele misji pobocznych, które zazwyczaj sprowadzają się do pójścia do strefy kwarantanny i dobiegnięcia do jakiegoś punktu (w strefie kwarantanny po prostu nie da się zabić wszystkich zombie). W wykonaniu misji czasem pomaga nam towarzysz, któremu możemy wydać kilka komend czy też leczyć go, gdy przyjdzie taka potrzeba. Po naładowaniu paska mocy mamy również możliwość wykonania specjalnego efektownego ataku w tzw. heat mode. Poza poruszaniem się pieszo, gra umożliwia nam rozjeżdżanie wrogów pojazdami.


Na sam koniec trzeba wspomnieć o kilku elementach, które w Yakuzie zawsze stały wysoko. Aktorzy użyczający głosu postaciom wypadli wyśmienicie, a fabuła – mimo że lekka i niezobowiązująca do nadmiernego myślenia – jest całkiem wciągająca. Szczególnie gdy grało się w poprzednie części i zdążyło zżyć z niektórymi bohaterami. Muzyka towarzysząca nam podczas rozgrywki jest przyjemna i na pewno nie męczy uszu nawet po wielu godzinach spędzonych na mordowaniu zombie.

yakuza dead souls 1 20151026 1478914739

Czy Yakuza: Dead Souls jest warta zakupu? Trudno na to pytanie odpowiedzieć. Miłośnicy strzelanek czy zombie raczej nie znajdą tutaj dla siebie niczego odkrywczego, ale wielbiciele serii Yakuza, Japonii, czy po prostu osoby, które szukają odskoczni od poważnych gier, nie pożałują swojej decyzji. Gra niejednokrotnie śmieje się z samej siebie i uważam, że naprawdę można się przy niej świetnie bawić. Nawet mimo wszystkich niedociągnięć mechaniki gry, które będziemy musieli znosić podczas rozgrywki.