Византийский Ковчег | The Banner Saga

Mimo wspaniałości jej świata i założeń nie ma aż tak wielu gier, które czerpałyby garściami z mitologii skandynawskiej. Wyprodukowana przez studio Stoic – The Banner Saga – stara się naprawić ten błąd i wprowadza nas w niesamowicie klimatyczną historię o wikingach, ich bogach oraz zmierzchu czasów. Wszystko to opowiedziane z perspektywy osób, które starają się uciec przed nadchodzącą zagładą.
Pierwszą rzeczą rzucającą się w oczy jest prześliczna, ręcznie wykonana grafika. Sprawia ona, że czujemy się jakbyśmy oglądali świetnie zanimowany komiks albo anime. Z drugiej strony oprawa graficzna jest na tyle prosta, przejrzysta i czytelna, żeby miło oglądało się scenki i nie miało wrażenia przerostu formy nad treścią.


The Banner Saga powoli i konsekwentnie buduje klimat mroźnej Skandynawii. Przedstawiony świat jest dorosły, konsekwentny i spójny. Widoki i wspaniała oprawa muzyczna tworzą podniosłą atmosferę, z której gra nie wychodzi aż do samego końca. Chociaż nie jest to opowieść o wybrańcu, który ma za zadanie zbawić planetę, to jednak uczestniczymy w ważnych wydarzeniach, które – nie bójmy się tego słowa – są po prostu ponure.
Chociaż bohaterowie produkcji są wyraziści i dobrze zarysowani, nie ma tu głównego herosa. W zamian za to decydujemy o losach kilkunastu głównych postaci i to w dużej mierze od nas zależy, ilu z nich dotrwa do końca wędrówki w poszukiwaniu lepszego jutra. Gra utrzymana jest w konwencji opowieści drogi. Podróż towarzyszy nam właściwie od samego początku i nigdy się nie kończy. Jako gracz prowadzimy dwie niezależne od siebie karawany. Dowództwo wymaga od nas podejmowania decyzji i wzięcia olbrzymiej odpowiedzialności na nasze barki. Twórcy postarali się, abyśmy czuli ciężar naszych czynów przez całą grę.
Jako liderzy grupy bierzemy odpowiedzialność za wszystko i gra częstokroć będzie zmuszała nas do wybrania rozwiązania. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że z niektórych sytuacji nie ma dobrego wyjścia. Nie raz musimy wybrać między złą i bardzo złą decyzją, a nawet gdy uda nam się dokonać dobrego wyboru – wkrótce może się okazać, że życie wbija nam nóż w plecy. Każda z naszych decyzji ma swoje następstwa – jedne poznajemy od razu, na inne będziemy musieli poczekać.

the banner saga 1 20151123 1565005803

Należy zwrócić uwagę na interesujący system zapisu gry, z jakim mamy do czynienia w grze. Nie ma żadnej możliwości zapisania stanu rozgrywki ręcznie. Jesteśmy zmuszeni zaufać autozapisom. Wszystko to ma jednak swój cel. Jest to broń wymierzona przeciwko graczom, którzy nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za złą decyzję. O co chodzi? Często zdarza się, że z pozoru dobre rozwiązanie doprowadzi do katastrofalnych skutków. Naturalną reakcją na to jest wczytanie gry i wybór innej opcji dialogowej. W The Banner Saga nie ma takiej możliwości. Trzeba by powtarzać ostatnie 30 minut gry.
Z jednej strony to fascynujące rozwiązanie, które zmusza uczestników do stawienia czoła przeciwnościom, z drugiej każda awaria komputera, zawieszenie się gry czy przerwanie rozgrywki niesie ryzyko, że będziemy musieli powtarzać ostatnie kilkanaście minut zmagań.
Wyborów mamy co nie miara. Nasza rola nie ogranicza się tylko i wyłącznie do wybierania opcji dialogowych przy losowych wydarzeniach, które dotykają naszą karawanę. Jako liderzy decydujemy o wszystkim – kogo wystawimy do walki, kto powinien awansować, kto dostanie fantastyczny przedmiot, który właśnie znaleźliśmy... Jakby tego było mało w grze wykorzystywany jest jeden surowiec, którego w dodatku mamy jak na lekarstwo, więc to również od nas zależy, czy kupimy więcej zaopatrzenia dla naszej karawany, czy może damy ludziom wymrzeć z głodu, ale awansujemy postaci albo zakupimy przedmioty podnoszące nasze statystyki. Gra nie pozwala nam mieć ciastka i zjeść ciastka, cały czas towarzyszy nam brak, głód, niedosyt. Cały czas mamy wszystkiego mało, wszystko się kończy.
The Banner Saga podzielona jest tak naprawdę na dwa segmenty. Pierwszy z nich to fabuła. Opowieść snuje się powoli, nie ma tutaj cutscenek z prawdziwego zdarzenia, musimy czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Ma to co prawda swoje plusy, ale po dłuższym czasie potrafi być męczące (z racji obszernego materiału – historia jest naprawdę wciągająca).

the banner saga 4 20151123 1750934493

Drugim segmentem jest walka. Co i rusz rzucani będziemy w wir potyczki. Trzeba przyznać, że twórcy podeszli do niej nowatorsko. Możecie zapomnieć o stworzeniu potężnej armii zdolnej bez większego wysiłku pokonać każde zagrożenie. Walki są wymagające – szczególnie na początku, gdy nie jesteśmy jeszcze zbyt dobrze zaznajomieni z mechaniką gry.
The Banner Saga jest strategią turową, lecz to nie jednostki, ale całe drużyny poruszają się na zmianę. Po kilku lub może nawet kilkunastu potyczkach zdamy sobie sprawę, że taki układ premiuje zostawianie ledwo żywych przeciwników, żeby dobić ich potem wszystkich naraz. W przeciwnym razie walka może wydać się trudna, miejscami nawet bardzo trudna, co nie znaczy oczywiście, że niemożliwa do wygrania bez używania trików.
Każdy z wojowników posiada umiejętność specjalną oraz trzy atrybuty: siłę, pancerz oraz siłę woli. Siła odpowiada za to, ile zadamy obrażeń i ile obrażeń jesteśmy w stanie wytrzymać. Co za tym idzie – im bardziej poobijany jest nasz wojak, tym mniejsze zagrożenie stanowi. Pancerz ma za zadanie blokować część obrażeń, a siła woli daje nam małą premię do ataków.

the banner saga 3 20151123 1458148364

Poza walką zajmujemy się szeroko rozumianym dowodzeniem karawaną i przeżywaniem fabuły, na którą mamy duży wpływ. Konsekwencje czynów z początku mogą powrócić do nas w najmniej oczekiwanym momencie pod koniec zabawy, co sprawia, że z jednej strony nie chce się wczytywać zapisu z samego początku, ale z drugiej ma się ochotę przejść grę jeszcze raz, podejmując inne decyzje. Opowieść snuje się powoli, twórcy dają nam wsiąknąć w klimat, popodziwiać zapierające dech w piersiach widoki, zasłuchać się w cudownej, nastrojowej muzyce. Wszystko to wciąga tak bardzo, że zapomina się o niedociągnięciach. Można jedynie zarzucić, że dialogi nie są wygłaszane przez aktorów, musimy czytać całą masę tekstu.
Z drugiej jednak strony powolny rozwój fabuły, zmuszanie nas do czytania oraz całkowite oczarowanie tłem i muzyką mają również za zadanie przykryć jedną z największych wad gry. Tak na dobrą sprawę jest ona niesamowicie krótka. Zakończenie historii tak naprawdę niczego nie kończy – w dalszym ciągu mamy wiele pytań, na które nie udzielono odpowiedzi. Jakimś pocieszeniem jest fakt, że The Banner Saga ma być trylogią i w momencie, w którym piszę ten tekst, druga część zapowiadana jest na luty 2016 roku, lecz mimo wszystko grę powinna jednak spinać jakaś klamra. Powinno czuć się, że wraz z ostatnim pokonanym wrogiem, wraz z końcem tułaczki, zamknęliśmy jakiś rozdział historii.
The Banner Saga to gra, którą z czystym sumieniem można polecić każdemu, kto lubi trochę pogłówkować i nie boi się czytać. Chociaż gra posiada pewne wady, są one sprytnie zamaskowane i tak naprawdę zalety tej znakomitej produkcji bez problemu przyćmiewają ewentualne zgrzyty. Gra warta swojej ceny, tym bardziej że sama jej konstrukcja zachęca, by przejść ją więcej niż raz.