Византийский Ковчег | Robin Hood: The Legend of Sherwood

W porównaniu do innych bohaterów postać Robin Hooda nie cieszy się szczególnie wielkim zainteresowaniem gier. Atempt podjęty w 2002 roku przez Spellbound Entertainment należy do jednej z najbardziej udanych prób przeniesienia Robina na ekrany komputerów.

Robin Hood: The Legend of Sherwood to gra, która przeniesie nas w odległe czasy Ryszarda Lwie Serce i wypraw krzyżowych, choć one same będą dość luźno powiązane z tematyką gry. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście tytułowy banita – Robin Hood, który powróciwszy z walki z niewiernymi, odkrywa, że Anglia wcale nie jest taką, jaką zostawił za sobą. Król Ryszard natomiast został porwany i porywacze żądają za niego olbrzymiego okupu. Na domiar złego władzę sprawuje teraz jego zły brat razem z cieszącym się złą sławą szeryfem Nottingham, którzy ani myślą dzielić się jakimikolwiek pieniędzmi z porywaczami.


Robin Hood: The Legend of Sherwood to gra strategiczna czasu rzeczywistego, która łączy ze sobą kilka gatunków. Mamy tutaj zarówno strategię, elementy rpg, ale również sami możemy wziąć stery pojedynku w swoje ręce i projektować ciosy postaci.
Samą rozgrywkę podzielić można na kilka etapów. Dominującą część zajmie nam eksploracja zamków oraz terenów podmiejskich, w których – zależnie od naszego upodobania – możemy po cichu przekraść się i wykonać cel misji lub wyrżnąć wszystko dookoła i wypełnić zadanie. Z biegiem czasu uzyskamy dostęp do kryjówki w lesie, w której będziemy mogli zająć się treningiem czy uzupełnianiem zaopatrzenia. Z kryjówki mamy również możliwość wyboru kolejnej misji oraz postaci, które pomogą nam w następnej akcji.

robin hood the legend of sherwood 3 20151223 1880064002

Wpływ na losy fabuły ogranicza się tak naprawdę do wyboru kolejności grania w poszczególnych lokacjach, ale już sam sposób przejścia wywiera wpływ na zabawę. Zostawianie po sobie wyrżniętych garnizonów nie przysporzy nam popularności, lecz wypełnianie celów z minimalną ilością przemocy może sprawić, że więcej osób przyłączy się do naszej sprawy.
Najwięcej czasu spędzimy na misjach rozgrywanych na zamkach i terenach podmiejskich. Trzeba przyznać, że różnorodność postawionych przed nami zadań robi wrażenie. Nigdy nie odnosimy wrażenia, że w sumie robimy dokładnie to samo, co wcześniej, ale w innym miejscu. Skoro już o nich mowa, lokacje wykonane są naprawdę przepięknie i wiernie. Każdy zamek charakteryzuje się innymi warunkami i potrzebne jest nam trochę inne podejście, by umiejętnie przedostać się z miejsca na miejsce. Jak już wspomniałem, misje można wykonywać krwawo lub po cichu. Ciche rozwiązywanie misji może wydać się czasochłonne i gdzieniegdzie będziemy musieli trochę pogłówkować, lecz w ostatecznym rozrachunku przysporzy nam ono więcej sprzymierzeńców w kryjówce.
Oczywiście wybór krwawej drogi również ma swoje plusy i minusy. Potrafi on być zdecydowanie szybszy niż skradankowy sposób przejścia, lecz największym problemem będzie tutaj zaskakująco dobrze zaprojektowana sztuczna inteligencja. Przeciwnicy – szczególnie na początkowych etapach – potrafią zachowywać się jak półgłówki, lecz już wyżsi rangą żołnierze mogą sprawić nam sporo problemów. Jeżeli zostawimy naszą kompanię walczącą ze strażnikami bez nadzoru – szybko możemy zostać pokonani.
Gra oferuje nam zróżnicowane możliwości taktyczne. Do wyboru oddano kilka typów postaci, które – w razie gdy jesteśmy wystarczająco popularni – dublują się w naszej kryjówce. Każdy z typów posiada zróżnicowane zdolności, które mogą przysłużyć się nam podczas przechodzenia gry na jeden z dwóch opisanych już wcześniej sposobów. Jak to z reguły bywa w grach z drużyną, kluczem do sukcesu jest odpowiednie zestawienie. Niektórzy z kompanów są w stanie ogłuszyć wrogiego rycerza, ale jeśli nie będziemy mieli nikogo, kto potrafiłby krępować nieprzytomną ofiarę – przeciwnik po jakimś czasie zbudzi się i zaalarmuje strażników o swojej nieszczęśliwej przygodzie. Obok postaci ogłuszających mamy również takie, które są w stanie po prostu dobić bezbronnego wroga i w ten sposób upewnić się, że nie wyda nas władzom.

robin hood the legend of sherwood 3 20151223 1880064002


Fabularnie gra stoi na bardzo dobrym poziomie. Przygody Robina oraz jego przyjaciele są wzorowani na książkach, więc spotkamy tutaj pociesznego braciszka Tucka czy Małego Johna. Opowieść nie stara się nas na siłę wzruszyć lub rozśmieszyć, wszystko utrzymane jest w prostej i przyjemnej formie. Co prawda praktycznie nie pozostawiono nam żadnego wpływu na fabułę czy alternatywnych zakończeń, ale w tym wypadku trudno byłoby wprowadzić do gry taki element. Historia opowiadana jest nam w formie rozmów postaci oraz - z rzadka – animowanych cutscenek.
Muszę wspomnieć o polskiej wersji językowej, która jest fenomenalna. Jest to jedna z najlepiej zdubbingowanych gier, w jakie miałem przyjemność zagrać. Nie chodzi tylko o głównych bohaterów, wstawki rycerzy czy żebraków pamięta się nawet po wielu latach.
Wypada poruszyć też kwestię grafiki, która wykonana jest prześlicznie. Niestety gra nie została wydana w wersji remastered (a szkoda!), lecz nawet mimo upływu czasu, gra prezentuje się godnie. Utrzymana jest w żywych, pełnych kolorach, a wnętrza zamków i lokacji zostały oddane wiernie i cieszą oko ilością szczegółów. Fajerwerków graficznych nie ma, ale całość została wykonana naprawdę porządnie.
Ważnym elementem gry jest także jej klimat. Przygoda wciąga od samego początku i tak naprawdę nie opuszcza nas do rozwiązania całej akcji. Co ważne, mimo że gra potrafi być wymagająca, nie wprawia w irytację i uczucie relaksu nie opuści nas nawet na chwilę. Wszystkie te puzzle złożone w całość sprawiają, że do Robin Hood: The Legend of Sherwood chce się wracać nawet po wielu latach po jej przejściu. Niestety – jak już wspomniałem – gra nie została wydana w wersji remastered, na domiar złego bardzo trudno zagrać w nią na nowszym sprzęcie, gdzie się po prostu zawiesza. Z punktu widzenia dzisiejszego gracza to największa jej wada.
Klimat rozgrywki dopełnia muzyka, która dobrze wpasowuje się w atmosferę dawnych czasów. Oczywiście każdy zamek ma swój temat muzyczny, jednak wszystkie utrzymane są w podobnej tonacji, która nie powoduje zmęczenia nawet kiedy siedzimy przy Robin Hoodzie przez długie godziny. Ścieżka dźwiękowa ma również w sobie to coś, co sprawia, że słysząc melodię, budzi się nostalgia do powrotu i zagrania jeszcze raz. Na uwagę zasługuje również utwór wykorzystywany przez twórców podczas pojedynków czy walk z rycerzami, który brzmi, jakby żywcem wyjęty został z oprawy turnieju rycerskiego.
Robin Hood: The Legend of Sherwood to jedna z tych podstarzałych już gier, do których wraca się z dużą dozą nostalgii. I chociaż często uczucia potrafią nadto osłodzić wrażenia z gry, w tym wypadku gra po prostu broni się sama. Jeżeli tylko masz taką możliwość, a nie zdarzyło ci się zagrać w przygody bohatera w zielonych rajtuzach, spróbuj – naprawdę warto!

robin hood the legend of sherwood 4 20151223 1206008636