Византийский Ковчег | Kapitan Pazur

Od zarania dziejów ludzkość przeżywa wielką fascynację kotami. Przykładów nie trzeba daleko szukać, bo już w starożytnym Egipcie te właśnie zwierzęta darzono wielką sympatią. Ostatnimi czasy internet co i rusz obiegają słodziutkie zdjęcia małych, futrzastych kociaków. Mało kto jednak pamięta, że już w 1997 roku wytwórnia Monolith Productions postanowiła wypuścić grę o kocie, który zbytnio futrzasty nie jest, ale za to umie całkiem nieźle podrapać... albo rzucić dynamitem. Kapitan Pazur, bo to o nim mowa, mimo zebrania bardzo pozytywnych recenzji został gdzieś tam zapomniany i chociaż nie odniósł międzynarodowego sukcesu, wiele osób wciąż wspomina go z rozrzewnieniem. 

Kapitan Pazur (w angielskojęzycznej wersji to po prostu „Claw”) to platformowa gra zręcznościowa, w której sterujemy tytułowym kocim piratem. Tak naprawdę trudno powiedzieć, do kogo adresowana jest ta produkcja. Kreskówkowa grafika, brak jakiejkolwiek krwi, ostrzejszego języka czy śmieszne odzywki bohaterów wskazywałyby na to, że to gra dla dzieci i młodzieży – z takim przeświadczeniem zabrałem się do niej, gdy przechodziłem ją po raz pierwszy. A robiłem to w...szkole podstawowej (minimalne wymagania sprzętowe sprawiają, że gra bardzo dobrze i płynnie działała nawet na szkolnych komputerach i od czasu do czasu nauczycielka pozwalała nam pograć w ramach wolniejszych zajęć). Poziom trudności Kapitana Pazura wskazuje jednak na to, że to gra dla starych wyjadaczy o palcach pianisty.


Zacznijmy jednak od początku. Jak już wspomniałem, w tym wypadku mamy do czynienia z platformową grą zręcznościową. Naszym zadaniem będzie przeprowadzenie kociego kapitana od startu do końca etapu, który najczęściej będzie kończył się walką z bossem. Po drodze będziemy mogli zbierać rozmaicie poukrywane skarby, a przeszkadzać nam w tym będą groźni wrogowie – stylizowani na psy, myszy, mewy, szczury, a nawet inne koty. Niestety, na tym nie koniec. Drogi dosłownie najeżone są rozmaitymi pułapkami, a spotkanie niemalże z każdą z nich kończy się naszą śmiercią. Na szczęście udostępniono nam kilka punktów zapisu, więc w przypadku błędu nie musimy powtarzać całej planszy od samego początku.

Kapitan Pazur 3

Kapitan Pazur jest wszechstronnie uzdolnionym kotem. Oczywiście potrafi on skakać, co samo w sobie jest nieodłącznym elementem platformówek. Gdy zje mysz, potrafi skakać jeszcze wyżej i biegać jeszcze szybciej. Do naszej dyspozycji oddano również kilka rodzajów broni. Podstawowym narzędziem do ataku są oczywiście nasze łapy, którymi kapitan Pazur potrafi obijać pyski innych istot. Gdy to zawiedzie, nasz dzielny kot ma do dyspozycji szablę (przetłumaczoną w polskiej wersji jako miecz), pistolet oraz specjalny cios – magiczny pazur, powalający każdego przeciwnika w linii prostej.


Tutaj warto wspomnieć o elemencie, który może stanowić zarówno największą wadę, jak i zaletę Kapitana Pazura. Jest nim poziom trudności. Ostatnimi czasy słyszy się głosy, jakoby gry komputerowe stały się zbyt proste, nie stanowią one wyzwania – czasem nawet na wysokim poziomie trudności. Niektóre tytuły radzą sobie z takim zarzutem w dość zaskakujący sposób – jak chociażby Devil May Cry 4 (o którym już niebawem), lecz generalnie ta kwestia zaczęła już wywoływać ożywione głosy. Trzeba zdecydowanie powiedzieć, że Kapitan Pazur to jedna z najtrudniejszych gier, w jakie przyjdzie wam zagrać. Pierwsze poziomy nie stanowią aż takiego wyzwania, ale czym dalej jesteśmy, tym więcej razy dopadnie nas frustracja wywołana kolejną śmiercią głównego bohatera.


O ile poziom trudności wydaje się być adresowany bardziej do zaprawionej w grze młodzieży, o tyle pozostałe elementy mogą przemawiać i do młodszego odbiorcy. Grafika utrzymana jest w kreskówkowym klimacie, mimo tego że pokonujemy przeciwników, na ekranie nie zobaczymy krwi czy odciętych kończyn, pokonany agresor po prostu spada z mapy. Trzeba przyznać, że szata graficzna tak naprawdę broni się sama i chociaż Kapitan Pazur wydany został w 1997 roku, powrót do gry z pewnością nie spowoduje, że grafika będzie raziła nas po oczach. Dalej miło patrzy się i na samą produkcję, i na występujące gdzieniegdzie efekty.

Kapitan Pazur 1

Gra przeniesie nas na 14 różnych poziomów, a każdy z nich będzie dla nas prawdziwym wyzwaniem. Na każdej z plansz rozrzucono całą masę skarbów do zebrania – nasz wynik ukazany zostanie pod koniec rundy. System od razu pokaże nam, ile można było zdobyć drogocennych kamieni i innych świecących przedmiotów, więc będziemy mieli rozeznanie, czy przeszliśmy dany etap na 100%. Perfekcjonistów może czekać twardy orzech do zgryzienia – idealne ukończenie platform często jest niemalże niemożliwe, a tajniki i mechanizmy zachowania kociego kapitana mogą wydać nam się jasne dopiero po wielu godzinach gry. Pociechą może być fakt, że do każdego z poziomów można wrócić o wiele później i właśnie wtedy spróbować zmierzyć się z samym sobą.


Oczywiście cała historia okraszona jest fabułą, ale trzeba przyznać, że historia nie ma tutaj wartości sama w sobie. Opowieść stanowi jedynie pretekst, żeby rzucać bohatera na kolejne plansze i usprawiedliwiać mniej lub bardziej trudne walki z bossami. Z drugiej strony nie można powiedzieć, że przedstawione nam zdarzenia są mdłe, bez sensu czy zupełnie nijakie. Przygody Kapitana Pazura obserwujemy w formie animowanych cutscenek i jego rozmów z co potężniejszymi przeciwnikami. Fabuła jest jednak szalenie prosta, nie ma tutaj zbyt wiele miejsca na zaskakujące zwroty akcji.

W tym miejscu wypada wspomnieć o polskiej wersji Claw. Była to pierwsza, z którą się zetknąłem i zapamiętałem ją jako wspaniałe dzieło. W porównaniu do obcojęzycznej wersji miała ona w większym stopniu przykuwać uwagę dzieci. Głosy bohaterów i ich śmieszne teksty na długo zapadają w pamięć.

 

 

Kapitan Pazur 2

Kapitan Pazur to jedna z tych gier, które pamięta się z lat młodości i do których z rozrzewnieniem wraca się wiele lat później. Wydana w 1997 roku, w 2006 roku doczekała się reedycji. Mimo upływu czasu produkt prezentuje się całkiem nieźle i raz na jakiś czas wraca ochota, by przeżyć przygody pirata raz jeszcze. Wszystko to przez niepowtarzalny klimat, który sprawia, że o ile samo przechodzenie plansz potrafi być drogą przez mękę, o tyle złe wspomnienia szybko przemijają, a dobre zostają z nami na dłużej. Cała zabawa podlana jest jeszcze obfitą porcją poczucia humoru, śmieszne wstawki przeciwników czy samego kapitana również przeszły już do legendy.


Chociaż gra jest już pełnoletnia (tak, tak, została wydana ponad 18 lat temu), a od reedycji minęło 9 lat, produkcja wciąż ma swoich fanów, którzy prześcigają się w coraz lepszym przechodzeniu kolejnych etapów albo tworzą własne rundy dzięki dostępnemu edytorowi. Warto wspomnieć, że Kapitan Pazur posiada również tryb gry wieloosobowej, w której to może wziąć udział aż do 64 graczy. Tym bardziej smuci fakt, że w przypadku tak starych produkcji raczej nie ma szans na kontynuację przygód dzielnego kapitana i nie doczekamy się Kapitana Pazura 2. Szkoda gry, która posiadając tak wielki potencjał i zbierając tak wysokie noty od recenzentów, nie dała rady przebić się do masowego odbiorcy i została skazana na powolne konanie w pamięci dorosłych już graczy.


kapitan pazur 4 20151230 1506465844