Византийский Ковчег | Starcraft II: Tajne Operacje Novy

Już kiedy wydawało się, że po znakomitym Legacy of the Void uniwersum Starcrafta II spotka fabularny koniec, Blizzard obiecał graczom nowe przygody. Tym razem nasze strategiczne umiejętności miały pomóc Novie – jednemu z elitarnych terrańskich żołnierzy, która wpakowała się w niezłe tarapaty. Choć dla wielu jest to po prostu odcinanie kuponów od flagowej produkcji Blizzarda, inni przymykają na to oko i raz jeszcze dają się porwać w wir mniejszych i większych potyczek o władzę we wszechświecie. Nowa kampania składa się z 9 misji i była wydawana w trzech turach: pierwsze trzy misje udostępniono 29 marca, kolejne trzy - 2 sierpnia, a ostatnie trzy misje 22 października.

Koszt wszystkich 9 zadań to na dzień dzisiejszy 15 dolarów.

Wydaje się, że nikt nie miał specjalnie wygórowanych oczekiwań po nowej kampanii. Nie bez powodu. Tajne Operacje Novy w żaden sposób nie zaskakują i tak naprawdę kierowane są tylko i wyłącznie do osób, które wszystkie dotychczasowe kampanie już przeszły. Historia ani nie jest specjalnie porywająca, ani nie wprowadza żadnych nowatorskich rozwiązań do gry. Ot kolejny punkt do odhaczenia dla fanów.

Produkcje Blizzarda przyzwyczaiły do świetnej oprawy wizualnej i tak też jest tym razem. Choć przygody Novy nie rzucają na kolana kunsztowną grafiką, do niczego nie można się przyczepić. Warto też po raz kolejny pochwalić dobrze wykonaną optymalizację, dzięki której ustawienie grafiki na ultra nie powoduje zawieszenia gry nawet na lekko siwiejących już komputerach. W miarę przechodzenia kolejnych misji gracze mają okazję śledzić przygody bohaterów w ramach cutscenek, które same w sobie stanowią nagrodę za ukończenie misji. 

Jednym z najsłabszych punktów gry jest fabuła. Jak już wspomniałem, raczej nikt nie spodziewał się po nowej kampanii ambitniejszej historii, lecz mimo wszystko niesmak pozostaje. Rozwój wydarzeń jest przewidywalny. Do bólu. W dodatku opowieść jest zdecydowanie zbyt krótka, by dane nam było lepiej poznać bohaterów. Każdego z nich (poza tymi, których znaliśmy już wcześniej) da się streścić w dwóch zdaniach, a i to czasem aż nadto. Trudno powiedzieć, czy stoi za tym brak pomysłu, czy może fakt, że dodatki wypuszczane były w tempie 3 misje na kilka miesięcy, ale żadna z nowych postaci nie wbiła mi się w pamięć, strata którejkolwiek z nich nie poruszyłaby w moim sercu żadnej czułej struny.

Z drugiej strony skłamałbym, twierdząc, że nie ucieszyłem się na ponowne spotkanie z herosami znanymi z poprzednich odsłon Starcrafta II. Tak naprawdę ich role ograniczały się jedynie do tła, lecz mimo wszystko ciekawość fanów dotycząca Dominium Terran – w lepszy czy gorszy sposób – została zaspokojona. Samo zakończenie historii jest otwarte, więc Blizzard zostawia sobie furtkę do ewentualnego pokazania kolejnych przygód Novy.

Mocnym punktem kampanii są za to nowe misje. Co prawda, po Wings of Liberty, Heart of the Sworm i Legacy of the Void trudno czymkolwiek fanów zaskoczyć, lecz zadania postawione przed graczem w Tajnych Operacjach Novy prezentują się bardzo ciekawie. Są na tyle interesujące, że ma się je ochotę przejść jeszcze raz dla samej zabawy i frajdy z przechodzenia. Zgodnie z utartymi już schematami misje możemy podzielić na takie, w których sterujemy tylko bohaterką i przechodzimy poziom, bazując przede wszystkim na jej specjalnych zdolnościach oraz takie, w których standardowo rozbudowujemy bazę i niszczymy wszystko, co się rusza i nosi inne barwy.

Nova 2

Warto wspomnieć o polskiej wersji językowej, za której opracowanie odpowiedzialne jest START INTERNATIONAL POLSKA. Tutaj całej drużynie należą się duże pochwały. W tłumaczeniu nie dopatrzyłem się żadnych błędów i zgrzytów, które wytrącałyby z równowagi i burzyły tzw. zjawisko immersji. Aktorzy użyczający głosu postaciom również spisali się na medal. Szczególnie podoba mi się głos Mileny Suszyńskiej, który idealnie pasuje do Novy. Po raz kolejny byłem także zadowolony z tłumaczeń przeróżnych znaków i napisów stanowiących elementy mapy, na których rozgrywaliśmy poszczególne misje. 

Podsumowując rozważania dotyczące nowej przygody, trzeba podkreślić, że Tajne Operacje Novy adresowane są właściwie tylko i wyłącznie do fanów Starcrafta II. Nieznajomość fabuły oraz poziom trudności misji nie pozwalają na to, by nowa kampania przyciągnęła do malejącego grona fanów jakąkolwiek świeżą krew. Z jednej strony dobrze jest czuć, że Blizzard nie zapomniał tak do końca o osobach, które wciąż fascynuje ich kosmiczne uniwersum, z drugiej strony wysiłki można było skoncentrować zupełnie na czym innym. 

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Tajne Operacje Novy to dodatek... zupełnie niepotrzebny. Pod względem fabularnym zupełnie nic nie wnosi – żaden z wydarzeń nie było na tyle doniosłe, by zostawić trwały ślad na stworzonym uniwersum. Nowa kampania nie przyniosła także zmiany w rozgrywce. Nie było to 20 dolarów wyrzucone w błoto, ba, całkiem przyjemnie grało się w nowe misje, lecz nawet gdyby ich nie wydano – świat Starcrafta II w ogóle by nie ucierpiał. Z miłości do uniwersum kupiłem grę i pewnie kupiłbym ją jeszcze raz, ale ciśnie się na usta pytanie o sens wydawania kolejnych dodatków tego pokroju.

Biorąc pod uwagę, że Blizzard stara się podobnie traktować wszystkie rasy w Starcrafcie (każdej z nich poświęca jedną kampanię), chodzi mi po głowie pytanie, czy dostaniemy podobny produkt opowiadający historie jednego z bohaterów zergów i protosów. Wszystkie te zabiegi wydają się jednak próbą reanimacji trupa, bo każdy, kto choć trochę śledzi scenę, zdaje sobie sprawę, że Starcraft stoi trybem wieloosobowym i kilka nowych misji w trybie jednego gracza nie przywróci mu dawnej świetności. Jeśli już Blizzard chciałby ukazać graczom dalsze losy wszechświata po wydarzeniach z Legacy of the Void, z przyjemnością czekałbym na jeden potężny dodatek pokazujący konsekwencje naszych walk z punktu widzenia każdej z ras. Póki co pozostaje mieć nadzieję, że Tajne Operacje Novy były nie do końca udanym eksperymentem, z którego twórcy wyciągną odpowiednie wnioski.

Nova 3